Dzieł wszystkich krakowskiego Millenium na winylu ciąg dalszy. Tym razem oryginalnie wydany w 2005 roku krążek Interdead. To drugi w ich historii koncept, jeden z krążków trylogii, na którą złożyły się jeszcze płyty Vocanda i Numbers And The Big Dream Of Mr Sunders. Ponieważ album był u nas już recenzowany krótko tylko wspomnę, że to płyta nieco inna, niż późniejsze wydawnictwa Millenium bazujące na dużych rozbudowanych formach. Choć znajdziemy tu oczywiście ładne sola gitarowe Piotra Płonki, rozpoznawalne formy klawiszowe Kramarskiego i bardzo udanie prezentującego się wokalnie Łukasza Galla, to jednak mamy do czynienia głównie z piosenkami, żywszymi i prostszymi rytmicznie (Insomnia, Gambler i Veedeeo) lub bardziej delikatnymi (Light, Madman). Madman jest zesztą moją ulubioną kompozycją w zestawie.
Winylowe wydanie Interdead jest już tak naprawdę trzecią reedycją tej pozycji. Po raz pierwszy odświeżono płytę w 2008 roku, kiedy to krążek pojawił się w digipacku z inną okładką, zmianami w trackliście oraz czterema dodatkowymi nagraniami. W 2014 roku Kramarski powrócił do podstawowej wersji z klasycznym układem utworów, nadając tylko okładce bardziej popielaty odcień. Czarna płyta przynosi dosyć spore zmiany. Ponieważ krążek oryginalnie trwa niemalże godzinę pozbawiono go około 15 minut muzyki. Wyleciały Destiny i część Burning. Ponadto z większości kompozycji wycięto od kilkunastu do kilkudziesięciu sekund, w całości pozostawiając praktycznie tylko Lady.
Jeśli chodzi o okładkę nawiązuje do tej z 2014 roku, choć na jej tyle tytuły – co oczywiste – rozmieszczono na innych klawiszach komputerowej klawiatury. Ciekawostką jest to, że etykietę na płycie zdobi… fragment okładki ze wspomnianej reedycji z 2008 roku. Tradycyjnie już album ma charakter kolekcjonerski i ukazał się w 250 ręcznie sygnowanych kopiach. Dla wszystkich zbierających Millenijne czarne płyty kolejna obowiązkowa rzecz do zdobycia.