Przystanek Kanada odcinek L: Zgubione I odnalezione V (Lost And Found V).
Kolejna pozycja w wydłużającym się cyklu archiwalnych koncertowych albumów Neila Younga okazała się być jedną z najciekawszych w zestawie – dokument ten pochodzi z połowy lat 80., a więc z okresu słabo reprezentowanego, jeśli chodzi o płyty koncertowe (jedynie „Life” – całkowicie premierowy album nagrany na żywo), do tego w karierze Younga stanowiącego szaloną sinusoidę, kalejdoskop zupełnie różnych stylów i brzmień.
O tym, że Neil Young chętnie czerpie inspirację z muzyki country, było wiadomo tak na dobrą sprawę już od czasów Buffalo Springfield. Chętnie nagrywał płyty inspirowane country, ciekawie adaptujące elementy tego stylu do klimatu swojej solowej twórczości; ma też na koncie czysto country’owy, „korzenny” album – „Old Ways” z roku 1985. W tym czasie chętnie grał też country na żywo wraz z grupą The International Harvesters (sami starzy znajomi – Ben Keith, Spooner Oldham, sekcja Drummond-Himmel, znany z płyty „Comes A Time” skrzypek Rufus Thibodeaux). I właśnie nagrania z koncertów wypełniły kolejny archiwalny album koncertowy Neila.
Wszystko jest tu bardzo stylowe, z miękkimi, łkającymi dźwiękami gitary pedal steel, ciepłymi zawodzeniami smyczków i miękkim brzmieniem gitar. Nawet gdy pojawi się wyeksponowana partia fortepianu, czy mocniejsze gitary (jak w finałowym „Grey Riders”), zaraz równoważą je ludowe skrzypki. Oprócz będących dość oczywistym wyborem folkowo-country’owych piosenek, tak znanych („Get Back To The Country”), jak i premierowych (w tym radosnej, wręcz tanecznej „Amber Jean”, poświęconej córce Neila) znajdują się tu nowe odczytania „Flying On The Ground Is Wrong” (które już w oryginale z czasów Buffalo Springfield nie wyrzekało się country’owych korzeni; tu po prostu nieco je podkreślono) i mocno przerobionych „Motor City” i „Southern Pacific” (to ostatnie na płycie „Re-Ac-Tor” miało zdecydowanie gitarowe brzmienie; okazało się, że wystarczy zmodyfikować instrumentarium i nagle wyszło Nashville pełną gębą; swoją drogą to świetny przykład, jak bardzo Neil Young – także ten zdecydowanie rockowy, hałaśliwy – inspirował się country). Całość zagrana jest żywo, z jajem – czuć, że panowie lubią ze sobą grać, że, tak po prostu, wspólne muzykowanie sprawia im radość. Nie ma tu może jakichś szalonych wzlotów wykonawczych, ale płyta jako całość wypada interesująco, ciekawie uzupełnia obraz Neila Younga na żywo.
Archiwalna płyta z muzyką country nie była jedynym hołdem złożonym amerykańskiej tradycji muzycznej, jaki w tym czasie popełnił Neil Young. Postanowił on bowiem zagłębić się w tą właśnie tradycję dużo głębiej i pełniej, niż kiedykolwiek wcześniej. A co z tego wyszło – o tym w odcinku LI: Tajemniczy sklep ze starociami (The Mystery Of The Old Curio Shop).