Węgrów z Wisdom poznałam przy okazji ich drugiego albumu „Judas” w 2011 roku. Na koncie mieli już płytę „Words of Wisdom” (2006) oraz dwie EP-ki - „Wisdom” (2004) i „At the Gates” (2007), a w 2013 roku ukazał się bardzo dobrze przyjęty „Marching for Liberty”. Muzyka prezentowana przez zespół to melodyjny do bólu power metal; zespół jakich wiele w tym gatunku. Czy jednak zasługują na uznanie? Po udanym debiucie grupa wciągnęła się w wir koncertów, a każdy fan tej muzyki na bank słyszał nazwę Wisdom. Może i Węgry nie są krajem typowo metalowym, ale nie oznacza to, że są gorsze pod względem muzyki. Bo jakby nie patrzeć to mają Pokolgep, Omegę, Locomotiv GT i Zsuzsę Koncz.
Przepowiedni czas zacząć…
…od wprowadzającego nas w świat magii intro „Over the Wall”. Przez cały album przeplatają się prawdziwie power metalowe wątki. Mamy znakomite melodie, bardzo dobrą sekcję rytmiczną, są i chwile zwolnienia, gdzie można odsapnąć od cięższych i szybszych dźwięków. Mamy tutaj jednak całą paletę nawiązań do tuzów power metalu. Chwytliwe melodie Węgrów wręcz porywają, są jak miód na uszy. „Ravens’ Night”, „Hunting the Night”, „Hero”, „Through the Fire”, „Nightmare of the Seas”, „Secret Life” i „Welcome to My Story” aż od nich kipią. Są to zdecydowanie mocne fragmenty tej płyty. Gnają szybko do przodu, nie zbaczając z drogi. Człowiek zanim się obejrzy to ich już nie ma na horyzoncie. Są za to chwile wytchnienia w postaci „My Heart is Alive” oraz „Believe in Me”. Natomiast „Rise of the Wise” to piękne zakończenie tak udanego albumu, gdzie wokalnie Gabor Nagy wspierany jest przez Joakima Brodena z Sabaton. Przez te sześć minut jednym słowem odpływamy. Przepięknie!
Wszystkie wspomniane utwory są na swój sposób piękne, a co za tym idzie – wspaniałe. Można usiąść w fotelu i zrelaksować się przy tak zacnej muzyce. Piorunujące jest wrażenie podczas jej słuchania, każdy dźwięk ma w sobie to „coś”. Ta muzyka spełnia oczekiwania słuchacza – jak sam tytuł mówi, mamy do czynienia z powstaniem mądrości z martwych. Na płycie znajdziemy naleciałości innych kapel power metalowych, niczym się tu jednak nie wyróżnia muzyka, choć muzycy postawili na „swoje”. Jest bardzo radośnie i przyjemnie, co wpływa na pozytywną ocenę tegoż wydawnictwa. Praktycznie nie ma tu słabych momentów. W kółko mogłabym wychwalać „Rise of the Wise”. Jak dla mnie to jeden z lepszych albumów 2016 roku. Warto po niego sięgnąć. Jeśli lubisz melodyjne granie spod znaku Freedom Call, HammerFall, czy Edguy to musisz posłuchać koniecznie tego krążka, a nie pożałujesz.
Na okładce widnieje, tak jak w przypadku pozostałych płyt, Wiseman. Obraz zachęca do zapoznania się z zawartością. Więc...? Ja kupuję ten power metal i czekam na następcę. Mam nadzieję, że również się nie zawiodę.