10,000 Light Years Ago to drugi solowy album wokalisty i basisty The Moody Blues. Poprzedni, Natural Avenue, ukazał się w 1977 roku. 38 lat kazał artysta czekać na swoje kolejne dzieło, na którym znalazło się ledwie 30 minut nowej muzyki. Nie szkodzi, bo te pół godziny z ośmioma premierowymi kompozycjami z pewnością zadowoli wielbicieli muzyka, jak i jego słynnej grupy.
Lodge’owi wyszła bowiem płyta urocza, na której potwierdził swój ogromny dar do komponowania przejmujących, melodyjnych utworów, takich jak swego czasu Peak Hour, Ride My See Saw, The Eyes of a Child, Isn’t Life Strange, I’m Just a Singer (in a Rock & Roll Band), czy Steppin’ in a Slide Zone.
Cóż mamy tu zatem? Niemalże poprockowe Those Days in Birmingham i Get Me Out of Here z nośnymi refrenami, szybki i krótki, a zarazem lekko rhythm’n’bluesowy, pachnący Status Quo (You Drive Me) Crazy, czy delikatnie akustyczny, zahaczający o country Simply Magic, w którym wsparli muzyka dawni koledzy z The Moody Blues, Ray Thomas i Michael Pinder. Troszkę countrowe, dzięki skrzypcowej partii, jest też swingujące Love Passed Me By. Duże wrażenie robi przepiękna, miłosna ballada Lose Your Love. Najlepsze jednak kompozycje otwierają i zamykają płytę. Najbardziej złożone, majestatyczne, mającej najwięcej z ducha rocka lat siedemdziesiątych. Tytułowy 10,000 Light Years Ago rozpoczyna melorecytacja w stylu nawiązującym do legendarnego albumu The Moody Blues Days of Future Passed, zaś Pinkfloydowy In My Mind, najpiękniejszy na płycie, przykuwa uwagę Gilmourowskim gitarowym patosem.
Ładna, sentymentalna i nastrojowa płyta, dla kochających muzyczną niespieszność zostawioną gdzieś w najpiękniejszych dla rocka czasach. W sam raz na te ze smutkiem kończące się wakacje…